Setki zakażonych koronawirusem mają być leczone osoczem krwi pochodzącym od osób, którym udało się pokonać tego trudnego przeciwnika. To wszystko w ramach badań prowadzonych w szpitalu St Thoms’a w Wielkiej Brytanii. Co wiemy o obiecującej terapii?

Przeciwciała wytworzone u osób wyleczonych z koronawirusa mogą wzmocnić układ odpornościowy tych, którzy swoją walkę z wirusem dopiero toczą. Badania nad tą formą terapii mają się rozpocząć w ciągu kilku najbliższych tygodni. Jeżeli jej skuteczność okaże się wysoka, leczenie zostanie rozszerzone na cały kraj. W założeniu pozwoli pomagać 5000 pacjentów tygodniowo.

Taki sposób leczenia stosowano już od około 100 lat, do zwalczania innych infekcji. Wykorzystywana w tym celu płynna część krwi znana jest jako osocze rekonwalescencyjne. Bogate w przeciwciała osocze wstrzykuje się krytycznie chorym pacjentom z COVID-19, którzy walczą o wytwarzanie własnych przeciwciał. Już ponad 6500 ochotników zgłosiło zainteresowanie udziałem w londyńskich badaniach. Potencjalni dawcy musieli mieć dodatni wynik testu na obecność choroby, a od wyzdrowienia powinno minąć od trzech do czterech tygodni, najlepiej 29 dni.Darowizna zajmuje około 45 minut, a lekarze filtrują krew przez maszynę, która usuwa osocze, w procesie znanym jako plazmafereza.

Mamy coraz więcej potencjalnie skutecznych metod leczenia koronawirusa oraz jego diagnozowania. Naukowcy z Wuhan, w którym pandemia miała swój początek, przeprowadzili badania, które dowodzą, że tomografia klatki piersiowej wykazuje zakażenie tym wirusem wcześniej niż stosowany obecnie w tym celu test. Przy zastosowaniu tomografii komputerowej w wykrywaniu wirusa osiągnięto czułość 97% - pracę na ten temat opublikowało Brytyjskie Towarzystwo Obrazowania Klatki Piersiowej, potwierdzają to także badania przedstawione na łamach czasopisma "Radiology”.

Tomografia komputerowa jest szybszym i czulszym narzędziem do diagnozy COVID-19 niż stosowane dotychczas testy RT-PCR. Dostrzegły to władze Chin, które przy niedoborze testów dopuściły izolację pacjentów z rozpoznaniem COVID-19 w tomografii komputerowej, nawet przy ujemnym wyniku testu RT-PCR. Prawdopodobnie był to jeden z czynników szybkiego opanowania infekcji w tym kraju - zauważa lek. Jacek Filarski.

Terapia leczenia osoczem, która została po raz pierwszy zastosowana w pandemii grypy hiszpańskiej w 1918 r., była stosowana już w Chinach i Stanach Zjednoczonych.