Źródło: pexels.com

 

Hipochondria to zaburzenie somatoformiczne, którego dominującą cechą jest stałe, nieuzasadnione przekonanie o istnieniu przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej. Osoba cierpiąca na hipochondrię ujawnia uporczywe skargi somatyczne lub stale skupia uwagę na ich fizycznej naturze. Normalne doznania lub przejawy są często interpretowane jako nienormalne i świadczące o chorobie, a uwaga skupiona jest zwykle na jednym czy dwóch narządach albo układach ciała.

Zaburzenia somatyczne to podłoże całej choroby. Pacjent skarży się na konkretny ból np. głowy, który jest przewlekły i uporczywy, jednak nie pociąga on za sobą innych objawów bądź jest odosobnionym symptomem. Dodatkowo pacjenci są często przekonani, że z ich zdrowiem wszystko jest „w porządku”.

Lista symptomów nie ogranicza się do bólów, mogą to być również problemy z oddychaniem, pracą serca, zaburzenia miesiączkowania, czy dolegliwości jamy brzusznej. Są to zatem objawy łatwe do zakomunikowania i zaobserwowania, niemniej sami pacjenci skarżący się na problem nie dostrzegają tak wyraźnie tła emocjonalnego, które towarzyszy symptomom. Tło emocjonalne tego bólu jest często widoczne dla wszystkich wokół, tylko nie dla nich samych – bywa bowiem często nieuświadomioną reakcją posttraumatyczną.

W psychiatrii funkcjonują dwie równoległe klasyfikacje: międzynarodowa klasyfikacja ICD-10 i klasyfikacja amerykańska DSM-5 – wyjaśnia psychiatra, dr Sławomir Murawiec z Centrum Terapii Dialog w Warszawie. Idea obecna w tym drugim wymienionym systemie klasyfikacji jest taka: bez względu na etiologię zaburzeń, w których psychika objawia się objawami cielesnymi, wszystkie one są tu włożone do jednego zbioru. Pragmatycznie i nowatorsko.

Czy z hipochondrią można żyć? Oczywiście, że można, ale o wiele lepiej ją leczyć. Szereg badań wykazuje, że bardzo dobre efekty przynosi psychoterapia. W niektórych przypadkach konieczne jest zastosowanie leczenia farmakologicznego poprzez podanie leków z grupy selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu seotoniny.

 

Źródło: medexpress.pl, medonet.pl